Archiwum - Aktualności

28 czerwca 2011 21:22

WYCIECZKA DO KARPACZA

12 czerwca 2011r. niedziela

4:00

Wspólnie z niektórymi rodzicami stoimy w Lubocinie i trochę marzniemy, a to z niewyspania, a to z przejęcia.

Wreszcie nadjeżdża żółty autokar, czas wycieczkę zacząć! A pani Kornela smacznie śpi!

6:00

Pierwsza przerwa – siusianie w Redzie.

17:00

Wszyscy sapią, bo wspinają się z przewodnikiem Radkiem Jęckiem na zamek Chojnik, który znajduje się na niewysokiej, ale stromej górze. Po wysłuchaniu legendy i wykupieniu okolicznych stoisk z łuków, kusz itp. wybieramy się do Domu Turysty w Karpaczu. Zjadamy pyszny posiłek, następnie idziemy odwiedzić wodospad Dziki i strefę zaburzenia punktu grawitacji, rzeczywiście samochód sam podjeżdża pod górę bez włączonego silnika.

 

13 czerwca 2011r. poniedziałek

7:30

Jesteśmy po pysznym śniadaniu, wybieramy się z panem Radkiem na Śnieżkę.

10:00

Nadal czekamy! Z niewiadomych przyczyn zabrakło prądu!!! Wyciąg na Kopę nie działa – czy to pech?!!

Idziemy pieszo do Białego Jaru, niestety Śnieżkę zobaczymy z daleka. Sapiemy znacząco i jesteśmy trochę mokrzy – na pewno podczas wędrówki nie padał deszcz.

Wycieczka udana zwiedzamy Strzechę Akademicką i schronisko Samotnia z Kotłem Małego Stawu. Tam kontrola przez przewodnika KPN wszystko gra, nie ma powodów do niepokoju.

15:00

Kościółek Wang ze swoją nietypową urodą, a potem oscypki, lody, gofry i upragnione pamiątki.

19:00

Długa wędrówka do Dolnego Karpacza i zjazdy na niesamowitej zjeżdżalni Kolorowej.  Wszystkie buzie uśmiechnięte, chociaż przyozdobione owadami złapanymi podczas zjazdu. Dziewczyny szaleją! Szukamy plecaka!!!

21:30

Plecak się znalazł, ale zginął telefon komórkowy!!! Przydałby się pies tropiący i detektyw Rutkowski.

 

14.06.2011r. wtorek

Praga – to niesamowite miasto!

Pan Piotr Lucerski przewodnik praski i GOPR wprowadza nas do miasta i zdążamy na zmianę warty o 12:00. Hradczany, pałace i Złota Uliczka, przejście przez Katedrę św. Wita – ładne, ale dzieciaki oglądają się za lodami, pamiątkami! Niestety Krtek (w Polsce znany jako Krecik z Dobranocki) kosztuje 625 Kč, ale bąble nadal wzdychają. Ponownie szukamy plecaka!!!

Zakupy w Albercie w Mlade Bolesław zaspokoiły naszą chęć wydawania pieniędzy.

 

15.06. 2011r. środa

Tym razem zwiedzamy z panem Radkiem Skalne Miasto w Adrszpach. Po drodze wiadukt trochę za niski na nasz wysoki autobus, pociąg spłatał nam figla. Pogoda dopisuje, pilnuje nas Duch Gór Karkonosz i ukazał nam się przy wodospadzie Velky. Jesteśmy zachwyceni widokami, bawimy się w zgaduj – zgadulę. Na poczęstunek czeski langoš (placek drożdżowy z serem i sosem) – buzie uśmiechnięte, a brzuszki pełne. Niestety nie udało się wydobyć przepisu na tę potrawę, jest bardzo strzeżony.

16:00

Western City – najpierw wielkie sprzątanie autokaru, a potem scenka napadu na bank zostanie specjalnie dla nas jeszcze raz odegrana. Wszyscy korzystają z atrakcji, zaroiło się na placu od kowbojskich kapeluszy, naprawdę są twarzowe.

21:00

Konfiskata ciupag, proc, mieczy, sztyletów, kastetów itp. strzelano do kierowcy – poważna sprawa. Początek zielonej nocy.

21:30

Koniec zielonej nocy, dzieci leżą grzecznie jak aniołki w łóżeczkach, zdecydowanie przesadzili.

 

16.06.2011r. czwartek

Pakowanie przebiegło bardzo sprawnie. O 7:15 podjechał autokar pod nasz dom, zostało parę koszulek, skarpetek i majtek – nie ma chętnych. Mamy się zdziwią i przerażą brakiem części garderoby. No trudno! Pamiętkowe zdjęcia na stołówce z wyjątkowo miłą obsługą, grzybowa i szczawiowa na długo utkwi nam w pamięci.

Ponownie z panem Radkiem wybieramy się w podróż, tym razem do Szklarskiej Poręby. Zwiedzamy wodospad Szklarki i Kamieńczyka, obowiązkowe kaski wszystkim dodają uroku. Niestety na koniec przyszło mi robić pompki, och ten przewodnik, to było ukartowane.

Dużo emocji przysporzył quiz wiedzy o Sudetach, wygrali wszyscy, a wyróżnieni zostali Piotr Kupski i Bartek Blaszke. Gratulacje! Pożegnanie z przewodnikiem i dalej ruszamy na poszukiwania przygody.

Na koniec pełen emocji Park Linowy Trollandia tam w cieniu chmur i grzmotów porunów stajemy oko w oko ze swoimi słabościami, niektórzy nie podejmują wyzwania, inni rezygnują przed samym startem, a jeszcze inni skaczą po tych potwornych kładkach niczym kozice. Brawo!

17:15

Siusianie i ruszamy do domu, bo czas nas goni. Ostatnie spojrzenie na Sudety i do mamy!

Droga nam szybko mija, bo maniacy filmowi oglądają filmy. Około 5:00 rano docieramy do Karlikowa. Niektórzy rodzice są bardziej zaspani od nas! Co za los, żeby o takiej porze wstawać!

Super było, ale się skończyło!

Ciekawe, gdzie dotrzemy za rok!??

Przeczytano: 1184 razy. Wydrukuj|Do góry